W towarzyskim meczu rozgrywanym w Miliczu w ramach imprezy Aleja Gwiazd męska reprezentacja Polski pokonała Rosję 3:1. Był to pierwszy mecz, jaki nasza kadra rozegrała pod wodzą nowego szkoleniowca - Andrei Anastasiego.
Spotkanie od udanego ataku rozpoczął Bartosz Kurek. Po chwili polski blok obił Khtei i był już remis. Kolejne 2 ataki Kurka, tym razem z 6. strefy, dały Polakom prowadzenie 4:1, a o czas poprosił trener Alekno. Kilka minut później po asie serwisowym Apalikova było już 6:5. Po przerwie technicznej miała miejsce seria ciosów, którą rozpoczął Ilinych, wtórowali mu Bartman i Musersky. Ten drugi pokusił się również o asa serwisowego, doprowadzając w ten sposób do remisu (9:9). Błąd Kurka sprawił, że Rosjanie wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca partii. Po chwili wynosiło już ono 4 punkty (14:10), więc trener polskich siatkarzy poprosił o przerwę. Odrobinę nadziei tchnął w serca kibiców Piotr Nowakowski, bo po jego ataku na tablicy widniał wynik 20:18 dla Rosjan. Piłkę po bloku 2 razy wybił Bartman i było już 21:20. Później sprytnym zagraniem popisał się Woicki, który widząc, że nie da rady poprawnie rozegrać piłki, schował ręce, a ta spadła na boisko przeciwników. Nie pomogło to jednak zwyciężyć Polakom w tym secie, a atakiem w aut zakończył go Zbigniew Bartman.
Początek drugiej odsłony rozgrywał się punkt za punkt, ale karty rozdawali Rosjanie. Najpierw skutecznie atakowali, by po chwili zepsuć zagrywkę. Serię tę atakiem ze środka przerwał Nowakowski (3:3). Po błędach Polaków (ataku w aut Kłosa i kiwce w siatkę Bartmana) siatkarze Vladimira Alekno prowadzili 7:4. Wtedy Bartman rozpoczął swój show. Najpierw skutecznie zaatakował, później zaserwował tak, że piłka po próbie przyjęcia dotknęła sufitu, a na koniec obił rosyjski blok i mieliśmy już remis po 7. Od tego momentu znów trwała zacięta walka. Skuteczne akcje przeplatały się z błędami w polu serwisowym. Pierwsza przewaga, jaką zdołała wypracować którakolwiek z drużyn, miała miejsce dopiero przy stanie 17:19 po dwóch atakach Bartmana. Bezdyskusyjnie był to najbardziej widoczny zawodnik na tym etapie spotkania. Czas, o który poprosił Alekno, nie przyniósł żadnych skutków, bo po silnym serwisie Kurka przechodzącą piłkę skończył Bartman. Końcówka seta rozgrywała się na przewagę, ale więcej zimnej krwi zachowali Polacy. W szczególności Kurek, bo to po jego ataku i asie serwisowym polscy siatkarze mogli zejść z boiska z uśmiechami na twarzy.